Łączna liczba wyświetleń

sobota, 22 września 2012

Szukanie pracy.

Szukanie pracy.

Temat jest bardzo szeroki, więc będę starał się używać konkretów.

Mój profil: 
- świeżo po studiach (brak istotnego doświadczenia zawodowego)
- studia chemiczne na UJ 
- dobra znajomość angielskiego w tym technicznego
- brak "erazmusów" oraz podwójnych dyplomów
- kilka linijek w CV dotyczące publikacji i uczestnictwa w konferencja oraz certyfikatów
- tylko miesiąc praktyk przez całe studia
- praca na półetatu jako korepetytor w szkole 
- nietypowa specjalizacja jak na chemika w materiałach związana z materiałami półprzewodnikowymi. 


Szukałem pracy od października, a dopiero w sierpniu wiedziałem, że mam prace. 
Sposób poszukiwania był dość intensywny i miał swoje plusy i minusy.

Pracy szukałem generalnie na całym świecie, jedyne kryterium jakie uznawałem za konieczne, to szanowanie praw człowieka. Więc takie wynalazki jak Chiny, gdzie praca dla specjalistów może i by się znalazła, odpadają na wstępie. Dodatkowym czynnikiem była moja znajomość jedynie angielskiego i polskiego, więc z mniejszym entuzjazmem spoglądałem w stronę np. Niemiec.

Narzędziem, które używałem, był głównie portal www.indeed.com
Tam wpisujemy interesującą nas pracę oraz miejsce na świecie gdzie jej poszukujemy lub nazwę firmy. Ogólnie nietrudno się połapać.

Poszukiwania pod hasłem chemistry musiałem bardziej sprecyzować głównie z dwóch powodów. Pierwszym powodem jest fakt, że ogłoszeń na samych wyspach jest tak dużo, że fizycznie brakuje czasu na przeglądanie ich wszystkich. Innym aspektem, dla którego radzę precyzować dokładnie czego szukamy, jest spamming. Jeżeli wpiszemy w wyszukiwarce "chemia organiczna" dostaniemy setki ofert pracy. Musimy jednak pamiętać, że przy tam ogólnym wpisie i wymaganiach pracodawcy "świeżo po studiach", na jedno miejsce będzie 100-150 kandydatów. Lepiej zatem wpisać "zaawansowane metody elektrochemiczne w badaniu przewodnictwa wielocyklicznych węglowodorów". Pojawi nam się wtedy maksymalnie kilka ofert, ale też w danej chwili, jedynie kilka osób aplikuje na te pozycje plus prawdopodobnie są to te same osoby aplikujące na te bardzo podobne pozycje. Nasze CV będzie przynajmniej wtedy przeczytane a to już dużo. 

Skąd ja to mogę wiedzieć? Wysłałem około 400 CV w różne miejsca za granicą i mam pewną statystykę. Odzywali się do mnie jedynie potencjalni pracodawcy z wyspecjalizowanych ofert pracy. Czyli darujmy sobie wysyłanie naszego CV na ogłoszenia w stylu "specjalista chemii środowiskowej", bo to zbyt ogólne. 

Pamiętajmy również, że nasza lokacja też ma znaczenie, jeśli jedziemy na rozmowę kwalifikacyjną, to firma czuje się odpowiedzialna nam zwrócić koszty. Nie muszą tego robi, jeżeli mają lokalnych kandydatów. Może jesteś lepszym kandydatem, ale nie zawsze chodzi o to żeby zatrudnić najlepszego, tylko wystarczającego. Polityka firma może być taka:

Do tej pracy wystarczy nam specjalista np. biolog, którego wiedzę i umiejętności oceniamy na 5/10. Nie zatrudnią tam kogoś kto wg. ich oceny jest punktowany 9/10, bo taka osoba się będzie marnować, lub nudzić, lub się zwolni. Osobiście raz dostałem odmowę pracy na uniwersytecie w Holandii , bo potrzebowano kogoś, do bardziej rutynowych czynności. Natomiast zaoferowano mi doktorat.

Także nie popełniajmy błędu i ceńmy się wysoko! Towar jest tyle wart, za ile go sprzedajemy a na rynku pracy my jesteśmy towarem a nie praca. O tym też należy pamiętać.

Co warto wspomnieć w tym momencie. To pośrednictwo pracy. Uwaga na złodziejów! W UK obowiązuje prawo, że pośrednik znajdujący Ci pracę, dostaje swoje wynagrodzenie od firmy. Bo to on znalazł Ciebie firmie a nie Tobie firmę. Jeżeli ktoś każe płacić Tobie to znaczy, że nie działa zgodnie z prawem. Pamiętajmy, że pośrednik pracy zarejestrowany w Polsce, będzie musiał przestrzegać Polskich reguł, a u nas jak wiadomo "Tam gdzie kończą się Reguły zaczyna się Pruszków". I mówiąc, krótko, pośrednicy mogą Cię łupić. Generalnie pośrednikowi, powinno zależeć, aby sprzedać Ciebie jak najlepiej, bo on w zależności od tego czy jesteś zwykłym robotnikiem, czy wysokiej klasy specjalistą dostanie wynagrodzenie równe Twojej miesięcznej pracy lub kilku miesięcznych Twoich pensji. Innymi słowy, im lepszą pracę Ci znajdzie, tym więcej sam zarobi. To wszystko w teorii, w praktyce należy dokładnie czytać warunki umowy oraz prawo obowiązujące w danym kraju.

Aplikowanie o pracę jest czasochłonne. Warto mieć swoje CV przygotowane w kilkunastu wariantach, w zależności od tego, które z naszych umiejętności chcemy wytłuścić dla danego pracodawcy. Przyda nam się kilka listów motywacyjnych (pisane przez nas), adresy i numery osób które mogą nas polecić (czasem taka praktyka się zdarza, ale nieczęsto). Warto też mieć skany naszych dyplomów i dokumentów, pochwał, certyfikatów itp. 

Ze zdjęciem czy bez??

W UK, aplikując przez internet będzie często napisane, że firma X, zatrudnia zgodnie z zasadą równych szans, czyli Wasz wygląd, orientacja sexualna, wiek, płeć, wyznanie, niepełnosprawność nie mają znaczenia.  Oczywiście to również piękna teoria. Często przy aplikacjach w celach "statystycznych" będziecie zapytani o kolor skóry, stosunek religijny itd. 

W teorii CV ze zdjęciami wysyłamy tam, gdzie nasz wygląd ma znaczenie np. jeśli chcemy być pogodynką w  TV. W praktyce dostajemy więcej odpowiedzi z tych firm gdzie wysłaliśmy CV ze zdjęciem. Pamiętajmy, że tam po drugiej stronie, najpierw nasze CV przegląda pani sekretarka i musimy się jakoś wyróżnić w jej oczach. Idąc stereotypowo, jest to kobieta w wieku 25 do 40 lat z wykształceniem humanistycznym. Prawdopodobnie nigdy nie słyszała o Waszej uczelni, zna kilka osób z Polski i nie do końca rozumie czym jest superszybka spektroskopia laserowa. CV napisz profesjonalnie, mając na uwadze, że najpierw ogląda ją osoba która niekoniecznie wie, czym masz się zajmować a później Twój bezpośredni przełożony. 

Jeśli wiemy, że na pewno chcemy pracować np. w Londynie, możemy pojechać na miejsce, znaleźć pierwszą lepszą prace i szukać czegoś w zawodzie. Nie każdy podejmuje takie ryzyko. Złudzeniem będzie, że dostaniemy prace szybko. Tutaj duże znaczenie ma szczęście. Przygotujmy się na kilka miesięcy szukania. Natomiast bardzo nam może pomóc miejscowy numer telefon. Poproś kogoś o kartę z jednej z wyspiarskich sieci, spraw sobie drugą komórkę, żeby móc odbierać ten telefon o każdej porze. 

Korporacja czy mała firma?? 

Ważne żeby płacili. Natomiast nazwa korporacji na naszym CV będzie wyglądać lepiej, niż firmy której nikt nie zna. Korporacja może więcej, prawdopodobnie więcej płaci, zatrudnia na raz więcej niż jedną osobę oraz sprowadzenie pracownika z innej części świata nie ejst dla nich czymś nowym.

Twój angielski nie musi być idealny. Mój w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej był daleki od ideału a i tak dostałem pochwałę, że mówię lepiej niż niejedna osoba pracująca już w firmie od kilku lat. 

Rozmowa kwalifikacyjna, zawiera pytania behawioralne, trzeba podać sytuacje radzenia sobie ze stresem, wyrabiania się z terminami itp. Warto tutaj być szczerym i opowiadać o swoim życiu. Pamiętajmy, że osoba inteligentna, rozróżni wyczytaną w internecie historyjkę od takiej którą przeżyliśmy naprawdę. 
Ja znalazłem zatrudnienie w branży elektronicznej. Moja wiedza z zakresu elektroniki jest znikoma, więc bałem się rozmowy kwalifikacyjnej. Wiedziałem natomiast, że szukają chemika do pracy. Rozmowa kwalifikacyjna z fizykiem mile mnie zaskoczyła. Pytania były przygotowane specjalnie dla mnie, dotyczyły procesu, którym będę się zajmował, ale jednocześnie były na tyle ogólne, że każdy chemik powinien to wiedzieć. Jedyne czego nie uczą na studiach, to umiejętność połączenia praktyki z teorią. W czasie rozmowy  o procesie technologicznym padały nazwy różnych substancji i pytanie w stylu "jak myślisz, czemu tutaj dodajemy np. wody utlenionej". Natychmiastowa odpowiedź: bo potrzebujemy silnego utleniacza, należy uważać bo ten związek ulega rozkładowi,  było wystarczające i robiło wrażenie.

c.d.n.    

11 komentarzy:

  1. Witam! Jak Pan się uczył języka specjalistycznego?

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej. Języka chemicznego uczyłem się przez czytanie publikacji po ang i pisanie pracy magisterskiej w języku ang co akurat bardzo polecam. Nikt tego ode mnie nie wymagał, patrzono na mnie krzywo. Powiedziałem, że nie mam ambicji, aby ta praca szła w świat, ale że jest to dobry trening dla mnie. Umowę z promotorem miałem tylko taką, że jeśli po napisaniu wstępu on uzna, że ang mój jest za słaby, to będę zmuszony napisać po pol. Resztę nauczyłem się w pracy, prawd taka, że każda firma ma swój slang im bardziej złożona firma/praca tym język bardziej złożony. Nauczyłem się w pracy setek wyrażeń, które nie widnieją w słowniku ang, albo tam znaczą zupełnie co innego, więc nigdy nie będziemy przygotowani w 100%. Nie należy się tego aż tak bać. Gdybym jednak miał czas np. był ambitnym licealistą lub studentem, to robiłbym sobie słownik w moich notatkach np. uczę się całek lub o siłach tarcia lub o skorupiakach, to przy okazji zobaczę na wykipedii jak oni to tłumaczą. Pozdrawiam i powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za odpowiedź. :) I jeszcze mam jedno pytanko, które mnie dość mocno nurtuje. Mam nadzieję, że dla Pana to nie kłopot, a wydaje mi się, że jest Pan całkiem wiarygodnym źródłem informacji. Przede wszystkim daje mi Pan nadzieję, że jestem w stanie w życiu coś osiągnąć mimo częstego zwątpienia w sens studiowania.
    Otóż za pół roku - o ile uda mi się przebrnąć przez obronę licencjacką - będę znowu zmuszona do wybrania ścieżki kariery. Tutaj mam dylemat, ponieważ interesują mnie studia stacjonarne na uniwerku i politechnice. Istnieje możliwość, by na 4 semestralnych studiach na polibudzie uzyskać tytuł mgr inż. (studia zaczynają się w semestrze zimowym i jeden semestr uzupełnia wiedzę licencjanta na poziomie inżyniera). Brzmi to bardzo nęcąco, jednak zastanawiam się, czy gra jest warta świeczki i czy nie lepiej uzyskać tylko tytuł magistra. Wyobrażam sobie, że tak skomasowane studia mogą być katorgą.
    Przyznam się bez bicia, że jestem beznadziejnym preparatykiem. Do sporządzania bardziej skomplikowanych substancji mam dwie lewe ręce i więcej reagentów znajduje się na moim fartuchu niż w probówce. Nie ukrywam, że dużo bardziej interesuje mnie produkcja i zastanawiam się nad związaniem swojej przyszłości z makroskalą. Ciekawi mnie, jak postrzegani są magistrowie w przemyśle (oczywiście mowa o anglojęzycznych krajach) i czy wiedza zdobyta na studiach przekłada się na późniejszą pracę? Niestety w Polsce panuje jeszcze reliktowy zwyczaj oceniania kompetencji (i - o zgrozo - kultury osobistej) ludzi poprzez większą ilość tytułów przed nazwiskiem, co mnie bardzo frustruje i zniechęca do kontynuacji studiów uniwersyteckich. Niestety mam słabą styczność z ,,wielkim światem" i nie umiem tychże zwyczajów porównać.
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Nie jestem dużo starszy od Ciebie forma Pan nie jest wymagana. Co do odpowiedzi na Twoje pytanie to jest kilka spraw. 1. Na późniejszych latach (czwarty i piąty rok) na studiach chemicznych robi się w miarę normalnie. Jest trochę roboty, ale nie czujesz sapania wykładowców nad plecami. Oni już nie starają się wyrzucić Cię ze studiów, wielu moich znajomych w tym czasie pokusiło się o drugi kierunek, właśnie, aby dostać tytuł inżyniera. Inni zaczynali też wtedy pracować. Ogólnie jest to wykonalne, tylko czy warto?
      Tak naprawdę znaleść pracę na zachodzi nie będzie łatwo bez doświadczenia w zawodzie, dla osób świeżo po studiach największą szansę widzę w szukaniu firm, które się właśnie rozrastają, budują nową fabrykę, wprowadzają nowy proces etc.
      Czy w Irlandii tytuł inż. ma znaczenie przed nazwiskiem? Nie. Tytuł mgr jest wyżej i na CV napiszesz "Master" i dodasz, że to się przekłada na education level 8 (nie pamiętam dokładnie czy to akurat jest 8, ale przelicznik można znaleść w internecie).
      Istotne może jednak być co nauczą Cię na polibudzie, w przemyśle będzie miało znaczenie rozumienie maszyn produkcyjnych. Warto nadrobić wiedzę z mechaniki, złapać jakieś podstawy. Umijętność posługiwania się np. autocadem jest cenna, bardzo polecam liznąć trochę programowania. W teorii na polibudzie można taką wiedzę uzyskać. Więc odpowiadam, nie dla tytułu a dla tej wiedzy polecam polibudę.
      Wiedza zdobyta na studiach nie przekłada się w moim przypadku na wykonywaną pracę. Studia wyrobiły u mnie specyficzne metody myślenia oraz charakter i tym pracuję. Jeśli chodzi o inne kraje angielskojęzyczne, czyliw europie to tylko UK, też wydaje mi się, że to nie ma większego znaczenia. Firmy rozumieją, że ty możesz mieć jakąś tam wiedzę, ale nie masz przecież wiedzy o tym co oni tam robią, bo nie pracowałaś ani u nich ani u konkurencji. W zasadzie to prawdopodobnie będą zdziwieni Twoją wiedzą, bo przynajmniej Irlandczycy to nie są ludzie renesansu, oni nawet nie wiedzą często, że Ukraina graniczy z Polską. Nie są głupi, ale nie traktują też wiedzy jako wartość, wartością jest raczej znalezienie czasu na sport czy wyjście do baru.
      I na podsumowanie, nie traktuj mnie jako wyrocznię, nie znam przyszłości, nie jestem w stanie zgadnąć co by było lepszym wyborem. Tutaj mało ludzi studiuje dwa kierunki, jeśli się chwalisz, że dwa kierunki w jednym czasie zrobiłaś, to osądzą Cię własną miarą. Uznają, że oba kierunki były słabe, bo jakby były mocne to kto normalny by się pokusił o dwa? Odpowiedź brzmi Polak, bo musiał, ale oni tego nie rozumieją. Ponadto oni nnie wiedzą, że w Polsce studia są za darmo, dla nich to będziesz dziwna, że płaciłaś podwójnie.
      Szczerze to jak nie chcesz pracować w labie (ciężej o prace w labie niż w fabryce), to nie idz na magistra na uniwerku tylko po mgr. inż na polibudzie a nadmiar czasu :) zużyj na naukę ang, jakieś programowanie, roglądanie się za pracą. I oczywiście czytanie dobrych blogów. Ogólnie na tym blogu są 3 artykuły o edukacji, za i prrzeciw, też polecam.

      Usuń
  4. Witam
    Na wstępie chciałbym podziękować za tego bloga - akurat trafiłem na niego w momencie, w którym moja wiara, że uda mi się znaleźć nową przyszłość poza krajem zaczęła upadać. Moja historia w kilku słowach: Jestem absolwentem Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej ze specjalizacją Technologia Chemiczna (praca z dziedziny przetwórstwa tworzyw sztucznych) UTP w Bydgoszczy oraz dumnym posiadaczem stopnia (tytułu) magistra- inżyniera. Doświadczenie zawodowe 2,5 roku w największej polskiej (tzn z 100% polskim kapitałem) firmie zajmującej się produkcją wyrobów higienicznych (jako technolog) oraz 2 letnie doświadczenie w branży produkcji folii twardych z PET (Specjalista ds. Technologii) - firma też całkiem spora jeśli bierze się pod uwagę grupę kapitałową z której się wywodzi. Całkiem niedawno mój obecny pracodawca powiedział mi, że chce zakończyć ze mną współpracę do końca roku. No i niestety mały problem - a raczej dwa - żona, której pracodawca nie przedłużył umowy oraz 8 miesięczna córka (dla której oczywiście chciałbym jak najlepszego życia). Szybkie przeszukanie ofert pracy w okolicy niestety nie przyniosło oczekiwanych rezultatów - praca jakaś jest ale raczej szału brak (szczególnie jeśli spojrzeć na zarobki i koszty życia). Pomysł: Anglia albo inny kraj w którym posługują się mową Szekspira. I tu dochodzimy do meritum - przeszukiwanie ofert pracy na indeed.com przynosi sporo wyników. Wszystko ładnie pięknie - angielski znam chyba wystarczająco (kontakty z dostawcami), doświadczenie jest, wykształcenie jest (brak nostryfikacji dyplomu - pytanie czy potrzeba?) - pozostaje napisanie CV i listów motywacyjnych w tym pięknym języku i jazda. Niestety różne fora powiedziały mi, że z pracą na wyspach nie jest tak różowo jak powiedzmy 6 lat temu. I teraz moje pytania - jaka jest perspektywa znalezienia pracy już z posiadanym doświadczeniem (oczywiście w zawodzie)? Czy lepiej jechać na miejsce i tam szukać pracy w zawodzie pracując tymczasowo gdzieś za najniższą (jak z dostępnością jeśli mógłbym się dowiedzieć od Ciebie) czy też szukać z polski dogorywając na kuroniówce albo w słabo płatnej pracy (jeżeli taką znajdę oczywiście)? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,
      Ładne CV napisz i list motywacyjny i wysyłaj jak najwięcej bo to "numbers game".
      Co do pracy obecnej, to zagadaj z szefem o list motywacyjny w języku angielskim, zazwyczaj z mojego doświadczenia w Polsce (małego) ludzie sami piszą taki list a on się podpisuje.

      Co do forów internetowych, sam wiesz jaki poziom tam panuje i ciężko im tak naprawdę zaufać. Tak prawdopodobnie rynek może być bardziej ciasny niż kilka lat temu, ale czy to naprawdę coś zmienia w Twoim życiu?

      W ZAWODZIE CHEMIKA NIE TRZEBA NOSTRYFIKACJI, co innego lekarz, farmaceuta. Różne zawody czasem wymagają takich rzeczy jak np. uprawnienia,ale nas chemików raczej to nie dotyczy. To bardziej, jakbyś był budowlańcem i miał most stawiać czy cuś.
      Pozycje dla chemików w rządowych agencjach, są ze względów bezpieczeństwa zarezerwowane dla posiadaczy obywatelstwa, więc tam niema co aplikować.

      Przyłóż się do słów kluczy w CV i liście motywacyjnym. Używaj tam wyrażeń bardziej ogólnych jak chemical engineering i szczegółowych jak (przetwórstwo tworzyw sztucznych i tutaj musisz poszperać w necie jak to jest tłumaczone na angielski. Czemu to ważne, bo na Twojej drodze stoi osoba z HR, która przegląda CV i często nie rozumie, co w nim jest napisane, ale wie, że ma szukać wyrażeń kluczy.

      Łatwiej jest szukać pracy będąc na miejscu a to z prozaicznych przyczyn. Logując się na strony do których dołączasz CV, często musisz tam wypełnić swoje dane i system dokonuje pierwszej segregacji. Jeżeli tam chcesz podać (bo musisz podać) numer telefonu, często strona po prostu go nie przyjmie. Podobnie z adresem weryfikowanym przez kod pocztowy. Siedząc w Polsce, poprosiłbym znajomego z UK, aby móc się posługiwać jego adresem i aby wysłał kartę SIM, starter, aby mogli do Ciebie dzwonić. Sprawy techniczne już zostawiam Tobie.

      Problem, przynajmniej w Irlandii, jest z wynajęciem mieszkania, bo bardzo ciężko wynająć coś zdalnie, Landlord chce Cię poznać najpierw, często zobaczyć Twoje zarobki itp. Ja miałem tyle dobrze, że kuzyn przebumelował mnie na kanapie kilka dni, potem znalazłem na szybko pokój w bardzo biednym mieszkaniu, teraz już sobie mieszkam w dwupoziomowym mieszkaniu. Dlatego jadąc za granicę, facet musi przedrzeć szlak a potem jak już ogarnie sprowadzić żonę i dziecko, było by to trochę karkołomne zabierać cała rodzinę na raz.

      I na koniec poszukaj (również w ofertach często mówią, że pośrednik pracy to ogłoszenie wystawił), kontaktu z agencjami pośrednictwa pracy. JEŚLI JAKAŚ AGENCJA CHCE OD CIEBIE PIENIĘDZY ZA TO, ŻE SZUKA CI PRACY , TO POWIEDZ IM, ŻE JA MÓWIĘ, ŻEBY SIĘ POCAŁOWALI W DUPĘ. Agenci na wyspach i tam, gdzie jakaś kultura pracy jeszcze istnieje, dostają wynagrodzenie od Twojego pracodawcy, zależne od tego ile pracodawca Ci zaoferuje kasy. Czyli agent stara się Ciebie sprzedać jak najdrożej, chyba, że jest fujara, ale założenie jest dobre. I ja to polecam, kolega informatyk do mnie przyjechał w ciemno, bumelował tydzień i dostał pracę, a właściwie wybierał sobie jedną z 3 ofert, które miał na stole. Między czasie załatwił mieszkanie oraz konto w banku i formalności w urzędach. Także przy odrobinie szczęścia Ty też możesz wylądować bardzo szybko twardo na nogach.

      Jak zaczniesz pracę, to w Irlandii i UK państwo bardzo Cię odciąży z podatkami, bo masz dziecko i żonę, więc polecam szukać, też każdej rzeczy, w której system socjalny może Ci pomóc (nie jestem zwolennikiem, ale UK dostanie specjalistę i osobę wykształconą, powinni coś zaoferować w zamian).

      Jeśli zdecydujesz się na pośrednictwo pracy, też lepiej mieszkać na miejscu bo na rozmowy trzeba chodzić. Moja firma wykosztowała się na bilet dla mnie na rozmowę kwalifikacyjną, ale różnie może być.

      Jak masz więcej pytań to pisz, jak mam czas do odpisuję.

      Usuń
    2. Podziękował za szybką odpowiedź.

      To bardzo ciekawe co piszesz - brakowało mi kontaktu z osobą, która od razu celowała w swój zawód wyuczony, a nie np. w sprzątaczkę albo kelnera.

      Ogólnie pierwszy plan był taki, żeby przyjechać na miejsce z zapasem gotówki na miesiąc, przemieszkać przez powiedzmy tydzień w jakimś tańszym hotelu, a w tym czasie załatwiać mieszkanie oraz wszystkie formalności i znaleźć pracę. Widzę, że nie był jednak taki zły jak myślałem:D

      Dzięki za cenne rady w sprawie papierów i agencji pracy - z pewnością się przydadzą. Żałuję w sumie, że nie wyjechałem zaraz po studiach - prawie pięć lat człowiek budował sobie przyszłość w tym kraju, urządzał się w przytulnym małym miasteczku (mieszkanie, działka, garaż, samochód itp.), a tu chuj w bombki strzelił - przyszłości nie będzie. Smutne to. Masz plecy i umiesz kraść - to przeżyjesz - w innym wypadku dostajesz tyle żeby przeżyć ...no less, no more. Ok, siem rozżaliłem. Czas odpalić browara i zasiąść nad wykuwaniem swojej przyszłości (zacznę od przejrzenia Twojego bloga bo jak na razie to widzę, że jesteś najbardziej ogarniętym człowiekiem na jakiego natknąłem się w sieci - no i oczywiście kolegą po fachu XD ) Zdrówko.

      Usuń
  5. Witam,

    Chciałam zapytać Pana przez jakie agencje pracy najlepiej szukać pracy w Irlandii?

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej
    Mam podobną sytuacje ale mam trochę gorzej bo z moim angielskim nie jest za dobrze ... Ukończyłem studia z Technologii Chemicznej na PW (inz.) i Inżynierię Chemiczna i Procesowa tez na PW (mgr inz.). Angielski znałem dobrze parę lat temu gdy go używałem, obecnie wiele zapomniałem, jeżeli chodzi o techniczne słownictwo też kiepsko. Bardziej rozumiem niż mam coś powiedzieć bo długo szukam słowa którego mi brakuje (wydaje mi się że to brak obycia z językiem i ogromny stres gdy muszę coś wydukać np na rozmowach kwalifikacyjnych bo w domu na spokojnie jakoś sobie radzę)... jednakże uczę się szybko i myślę, że gdybym znalazł się już w danym miejscu to bym to opanował bardzo szybko. Mam 26 lat, jestem rok po studiach, pracuje obecnie w Instytucie ale się nie rozwijam (praca głownie biurowa), wysyłam multum CV ale praktycznie nikt się nie odzywa w związku z tym pomyślałem o wyjedzie z kraju. Ponadto zarobki po studiach chemicznych to śmiech na sali, jeżeli pracuje się w lab w PL mozna liczyc na zarobki rzędu 2-3 tys złotych netto. Więcej zarabiają przedstawiciele handlowi, ale tutaj trzeba się ostro męczyć... ew praca w korpo, ale to też ostra selekcja i warto mieć dyplom jeszcze z zarządzania i bardzo dobrą znajomość języka. Jestem strasznie zrozpaczony, bo całe studia pracowałem w handlu, bo rodziców nie było stać na opłacenie całości studiów, teraz po studiach wcale nie zarabiam lepiej bo pracując na 1,5 etatu wyciągam około 2,6k (sklep + instytut), nie mogę praktycznie sobie na nic pozwolić bo rachunki pochłaniają mi około 1200zł (mieszkam w Warszawie), i stwierdzam ze to wegetacja a nie życie. A gdzie kasa na przyjemności? Rodzice tez maja nieciekawa sytuacje i zaraz może się zdarzyć ze będzie trzeba im pomagać. Mam chłopaka, który też kończył chemie i wcale ma nie lepiej ale on nie chce wyjeżdżać bo jest zżyty z rodziną a ja nie chce już tutaj mieszkać bo wiem ze nie mam szans na normalne zarobki i spokojne życie w związku z tym szukam osob, które maja podobnie i tez chciałyby wyjechać ... bo z kimś zawsze raźniej. Gdyby ktos mial podobnie i chcial pogadac/popisac mejl: chemiasucks@gmail.com, marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Ciężko mi być wyrocznią w kwestii Twojego ang. Natomiast nie musi być perfect. To co ja radzę to podejście "a co mi zależy " i wyzbycie się wstydu i kompleksów. Był taki jeden co mówił, że nie ma wstydu i został premierem na 7 lat i on dobrze na tym wyszedł. Także pamiętaj, że praca to nie rodzina nie jesteś im nic dluzny, a nawet jak się najesz wstydu to co z tego? Także polecam pracę nad ang. Ale nie polecam ograniczania swojego spektrum kariery z powodu niskiej samooceny. Co do pracy w korporacji to od dwóch lat u mnie to jest wojna i walka i bitwa każdego dnia. W korporacji są plusy i minusy ale jak już Cię rozkręca to nie dadzą zwolnić i nie będzie spokojnego dnia w pracy i każdy dzień będzie rozbuchany jakby to była apokalipsa. Na to trza się przygotować. Praca w małej firmie zatem? W naszym zawodzie ciężko o takie to nie programowanie gdzie potrzeba mieć biurko, kwadrat i PC, my potrzebujemy labu i drogiego sprzętu. Ogólnie szukaj pracy w firmach które są duże i planują się rozrastac. Czasem takie korpo zatrudniają setki ludzi na raz.

      Usuń
  7. Witam,czy można prosić o kontakt e-mail?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń